Uch, to dobrze, bo sie bałam, że znowu przesadziłam... na przyszły raz dam Makoto i Michi do rozwiązania i w ten sposób wyeliminuję pytania klasy "szalone". Zresztą, jak przejrzysz tę ostatnią stronkę, co ci dałam, to nie bedziesz mieć problemu z tym, jak Seiya miał na imię.^^
Ba, jak ludziom pisałam, jak to jest, to nikt mi nie chciał uwierzyć. Dziwne prawda? Deklarowany jako ulubiona męska postać, a nikt nawet nie kojarzy, jak ich idol się nazywa. :D